wtorek, 27 lutego 2018

Rozpiska jazdy na marzec!

Już niedługo kolejny miesiąc - marzec, a co za tym idzie - kolejne recenzje, streszczenia i artykuły. Niestety, z powodów zdrowotnych jestem zmuszony ograniczyć wstawianie tekstów, które wymagają najwięcej pracy - tych w ramach Filozoficznego Czwartku. Recenzje i streszczenia pozostają według dotychczasowego schematu - co tydzień w niedzielę. Natomiast teksty o filozofii w świecie Star Wars będą - mam nadzieje tymczasowo - pojawiać się "1 artykuł co 3 tygodnie".
Na co możemy liczyć tym razem?

4 marca - niedziela - Recenzja "Dziedzic Jedi"
11 marca - niedziela - Streszczenie "Dziedzic Jedi"
18 marca - niedziela - Recenzja "The Old Republic: Revan" (!)
22 marca - Filozoficzny Czwartek - "Cefalonowie - istoty poza czasem? - analiza wątków filozoficznych książki "Ostatni Jedi"
25 marca - niedziela - Streszczenie "The Old Republic: Revan" (!)

Jakieś propozycje co do recenzji/streszczeń bądź artykułów filozoficznych co do miesiąca kwiecień? Komentarze!!!

niedziela, 25 lutego 2018

"Darth Bane: Dynastia Zła" - Drew Karpyshyn (S)

W 980 roku przed bitwą o Yavin Bane przebywał na Ciutric IV. Z manuskryptów i sieci informacyjnej odkrył, że starożytny Sith Darth Andeddu posiadał esencję duszy, czyli nieśmiertelność. Bane chcąc wydłużyć życie i znaleźć nowego ucznia musiał udać się do Układu Prak. Wysłał Zannah na górniczą planetę Doana z misją, a sam udał się na poszukiwania nieśmiertelności. Na pokładzie Triumphu wykonywał krótkie skoki w nadprzestrzeni, aby się z niczym nie zderzyć. W Układzie Prak zobaczył pięć planet. Posłużył się Mocą, by odkryć gdzie znajduje się holokron. Ruszył na środkową planetę. Wylądował na wyrównanym terenie i powiedział dozorcy, że pochodzi z Gallii (główne miasto Prakhita). Zapytał o kultystów Andeddu. Rozmówca oburzył się i nakazał mu odlecieć. Lord nie poddał się i pytał mieszkańców. Po otrzymaniu odpowiedniej informacji poleciał statkiem w góry i wylądował na świątyni, gdzie pokonał ćwierć setki kultystów. Znalazł komnatę, w której spoczywało zmumifikowane ciało Sitha, który trzymał holokron na piersi. Zabrał holokron i odleciał z planety. Bane'a ucieszyło to, że dotarł na Ciutric IV przed Zannah. Całą drogę próbował odkryć tajemnice esencji duszy, ale strażnik holokronu nie chciał go do niego dopuścić. Za pomocą Mocy udało mu się obejść strażnika i dotrzeć do tajemnic nieśmiertelności. Gdy doszedł do swojej rezydencji, czekała tam na niego Łowczyni. Bane wyczuł kobietę oraz oddział armii doańskiej, który jej towarzyszył. Bez trudu pokonał żołnierzy, lecz iktochiańska zabójczyni stanowiła dla niego większe zagrożenie. Łowczyni udało się przejechać zatrutymi nożami po ręce Bane'a. Po chwili Sith został otumaniony. Zabrała go, a wraz z nim jego holokron oraz woreczek z holokronem Andeddu. Główny bohater obudził się na Doana, w lokalnym Kamiennym Więzieniu o zaostrzonym rygorze. Serra przyniosła na tacy kilkanaście strzykawek, których zawartość wstrzykiwała w tętnicę szyjną Bane'a. Prócz Serry w celi była też Łowczyni oraz Lucia, która z trudem powstrzymywała swoje uczucia, które opanowały ją po zobaczeniu Bane'a. Jako żołnierz Dessel wielokrotnie ratował jej życie. Substancje wstrzykiwane do tętnicy powodowały tortury, ale także utrzymywały go w stanie ciągłej przytomności. Serra chciała zemścić się za zabicie jej ojca. Jednak po wyjściu Łowczyni i księżnej, Lucia zapamiętawszy najpierw, która strzykawka wzmacniała Bane'a wstrzyknęła mu ją do żyły na ręce, by nie otrząsnął się od razu. Postanowiła go uratować, a zarazem odwdzięczyć się. Wkrótce Bane otrząsnął się i uwolnił. Otworzył drzwi Mocą i zabił strażników. Chciał opuścić planetę, lecz błądził po korytarzach. Widząc, że biegnie bez celu, skupił się na Mocy. Wiedział, że strażnicy będą go szukać, więc zrobił błędne ślady, które świadczyły o tym, iż Bane poszedł inną drogą. Po chwili usłyszał dźwięk alarmu, oznaczającego rychłe zniszczenie więzienia, zainicjowane przez Serrę, aby uniemożliwić Bane'owi ucieczkę. Sith napotkał Lucię, która starała się przypomnieć mu dawne czasy i przeciągnąć na stronę dobra, ale mężczyzna nie słuchał jej i chciał ją zabić. Nie potrafił tego zrobić, gdyż ciągle wiązało ich dawne uczucie. Do korytarza weszła Zannah, która rzuciła Lucię o głaz i roztrzaskała jej czaszkę. Korzystając z techniki Dun Moch, zaatakowała mistrza. Po niedługiej walce na miecze i Moc, pojedynek zakończył się ucieczką Banea. Dotarł on do hangaru, gdzie czekała na niego iktochiańska Łowczyni. Bane zauważył, że zabójczyni wyciąga rękę, w której leżał miecz świetlny Sitha. Lord pochwycił Mocą miecz i wyskoczył naprzeciw Łowczyni, ale ta nawet się nie cofając powiedziała, iż chce się u niego szkolić. Zaoferowała mu też statek i ucieczkę z Doana. Bane przystał na to, a Łowczyni przyjęła imię Cognus. Polecieli na Ambrię, do domu Caleba, a Zannah leciała ich tropem. Gdy Zannah dotarła do dawnej rezydencji jej i jej mistrza, nikogo tam nie zastała. Poleciała więc do domu Caleba, gdzie Bane już na nią czekał. Zannah zobaczyła również Łowczynię i pomyślała, że Bane chce, by zastąpiła ona Zannah. Po krótkiej rozmowie Bane wyciągnął miecz i zaatakował Zannah, która sparowała atak. Po długiej potyczce Bane kopnął Zanah w żebro, które się złamało. Uczennica Bane'a wiedziała, że nie może go zabić w walce na miecze, a już na pewno nie ze złamanym żebrem. Przypomniała sobie, że z licznych manuskryptów i zwojów nauczyła się czarów Sithów, więc podjęła pierwszą próbę wtargnięcia do umysłu Bane'a. Zdawało się, że udało się to, ale Bane choć z trudem - opanował się. Następnie Zannah dzięki Mocy wyrzuciła na Bane'a ogromne macki, które po dotknięciu ciała Lorda natychmiast je zżerały. Zannah widząc, że bardzo rani Bane'a ponowiła atak. Lord był już na skraju śmierci, jednak pomyślał, że jedyne, co może go uratować, to esencja duszy, przelanie siebie w ciało Zannah. Natychmiast odprawił rytuał, ale jego uczennica była zbyt silna i wyparła mistrza. Bane nie został uwięziony w wiecznej próżni - Zannah zdążyła go zabić. Po długiej walce, wykończona Zannah obwołała się Mroczną Lady Sithów i wzięła Darth Cognus na uczennicę.

Star Wars. Darth Bane - Dynastia Zła - Drew Karpyshyn, przekład Błażej Niedziński, Warszawa 2012r., Wydanie II, Wydawnictwo Amber, 255 stron.

czwartek, 22 lutego 2018

"Lojalność ojca Cieny - filozoficzne wątki w "Utraconych Gwiazdach" - (F)


Tytuł postu brzmi dość tajemniczo…jakie filozoficzne wątki można odnaleźć w dość prostej w przekazie książce „Utracone Gwiazdy”? Chodzi mi głównie o jeden z nich – lojalność ojca Cieny – jak do niej podejść, czy była racjonalna, właściwa czy niewłaściwa. Nie będę powoływał się na wiele filozoficznych tradycji w tym zakresie – bardziej chodzi mi o dokonanie namysłu nad tym z pozoru błahym problemem. Najpierw sytuacja, o której rozmawiamy. Ciena Ree jest imperialnym oficerem. Prawdopodobnie w wyniku próby jej przywiązania do Imperium, jej matka zostaje posądzona o sprzeniewierzenie funduszy lokalnej kopalni. Jest to zarzut o tyle dziwny, że mieszkańcy planety Jelucan traktują honor niemal jak powietrze – potrzebny do życia; bez którego nie da się obejść Matka Cieny niemal na pewno nie pomyślała o tym, by uciec się do oszustwa. Ciena uzyskuje przepustkę, aby podczas procesu być na ojczystej planecie. Tam spotyka się z ojcem. Przypatrzymy się bliżej …dwa cytaty ze stron 287 oraz 317,318.

„- Czy lud doliny nie protestuje przeciwko zarzutom?
- Wiedzą o nich. Ale nikt nie przyszedł. (…) To Imperium wysunęło zarzuty wobec niej. Jesteśmy mu winni lojalność. Sprzeciwianie mu się okryłoby nas hańbą!
- Ale przecież…nie wystąpisz chyba przeciwko mamie. Prawda?
- Twoja matka doskonale rozumie, co znaczy zachować honor, podobnie jak ja – odparł.”
***
„Nie. Nie powinnaś nigdy sprzeciwiać się swojemu rządowi, Cieno. Niezależnie od okoliczności.
- Jak możesz tak mówić, tato?
- Mówię tak dlatego, że poprzysięgliśmy lojalność Imperium w chwili, gdy Jelucan został przez nie zajęty. Dlatego że nie zdradzamy naszego świata, nawet jeśli w zamian sami jesteśmy zdradzani. Inaczej nie będziemy lepsi od nich. Życie tutaj nigdy nie było sprawiedliwe ani łagodne. Wytrwaliśmy jednak – i przetrwamy. Nie jako surowa materia, ale w królestwie ducha.”
***
Zaskakujące słowa. Mnie to bardzo mocno uderzyło w trakcie lektury książki Claudii Gray. Być lojalnym, ponieważ nie będąc lojalnym nie jest się nikim lepszym od zdrajcy. No właśnie. Czy te słowa mają zastosowanie w każdej sytuacji?
Zacznijmy od króciutkiej lekcji filozofii. Sytuacja zarysowana przez Parona Ree (ojciec Cieny) jest pewnego rodzaju opisem zasad panujących w umowie społecznej. To zagadnienie kojarzy nam się z takimi filozofami jak Hobbes oraz Rousseau. W ogromnym skrócie polega na tym, że uważa się, iż ludzie w stanie natury, w stanie pierwotnym byli egoistami, walczyli ze sobą o własność, tereny itd., więc każde państwo powstało z powodu strachu przed zagrożeniem życia, z rozsądku oraz z chęci posiadania bezpieczeństwa. Ja rezygnuję z pewnej części swojej wolności, pozwalam komuś rządzić, aby dana osoba (państwo) w zamian za to chroniła mnie przed agresją drugiego człowieka.
Jeśli chodzi o relacje interpersonalne… Wydaje mi się, że słowa ojca Cieny mają odzwierciedlenie w takich rodzajach znajomości jak koleżeństwo, przyjaźń, związek, rodzina. Jeśli mój przyjaciel okazał się nielojalny – dajmy banalny przykład – powiedział, że nie może iść ze mną do kina, bo musi zająć się młodszym rodzeństwem, po czym wieczorem widzę go na owym filmie z innymi znajomymi, to coś jest nie tak. Taka sytuacja wymaga według mnie szczerej rozmowy itd., powinna jednak pozostawić drugą szansę. Taka nielojalność nie jest pozwoleniem na nielojalność z mojej strony. „Jeżeli on tak zrobił, to ja też mogę”. Gdyby tak było to świat prowadziłby donikąd. Bo każdy człowiek w życiu popełnia jakieś błędy, zło i gdyby było to pozwoleniem na czynienie przeze mnie takich samych błędów, zła to każdy mógłby wszystko. Trochę inaczej ma się sprawa w związku. Może niepotrzebnie wrzuciłem związek do jednego worka z przyjaźnią, koleżeństwem i rodziną. Możliwość poprawienia się w dobrej, prawdziwej przyjaźni jest według mnie naturalna. Inaczej się ma jednak sprawa z nielojalnością albo radykalnie i mocno nazywając, o co mi chodzi – zdradą – w związku. Nie będę tu rozstrzygał tego problemu, bo to zagadnienie na inny post albo nawet na inny blog ;)
Natomiast jeśli chodzi o ogół społeczeństwa rzecz ma się inaczej. Tutaj słowa Parona Ree według mnie się nie sprawdzają. Jeśli państwo takie jak Imperium okazuje względem mnie nielojalność raz, drugi – dobrze, mogę być nadal lojalny, bo a) nie dostrzegam dalekosiężnych skutków takiej sytuacji – może coś, co wydaje mi się nielojalnością jest tak naprawdę dobrem; b)Paron ma rację mówiąc, że skoro się mieszkańcy Jelucana zgodzili na rządy Imperium to są im winni posłuszeństwo. Jednak jeśli Imperium/jakieś państwo nagminnie łamie zasady lojalności względem poddanego ludu to naturalnym i racjonalnym jest według mnie stawienie oporu, nielojalność. Lojalność ma miejsce wtedy, kiedy obie strony przestrzegają zawartych na początku zasad itd. Zawiązujemy jakąś umowę społeczną – obowiązuje ona gdy obie strony realizują powierzone im obowiązki. Ponadto, lojalność, a co za tym idzie, stabilność państwa jest potrzebna do rozwoju planety, swojego życia itp. Ale w momencie gdy obowiązki jednej ze stron nie są wykonywane to druga strona prędzej czy później powinna stać się również nielojalna – w innym przypadku będzie krzywdzona, będzie tracić w imię bycia lojalnym. Unikanie niezasłużonej krzywdy(a lud Jelucana w momencie obejmowania rządów nie wiedział o krzywdzącym podejściu Imperium) stoi w hierarchii wyżej niż bycie lojalnym. Chodzi o inne motywy bycia nielojalnym – Imperium unikało lojalności z korzyści jakie dzięki temu miało, a lud Jelucana mógłby okazać nielojalność z powodu krzywdy. Bycie lojalnym wiąże się z pewnego rodzaju sprawiedliwością, a krzywda z brakiem sprawiedliwości. Jest krzywda – nie ma sprawiedliwości – nie ma lojalności – trzeba wykazać opór bądź przeformułować zasady umowy społecznej/przyjaźni itp.
Sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje – i dlatego nie odbieram racji słowom Parona Ree – gdy bierzemy pod uwagę lud mocno nakierowany na lojalność, honor. Właśnie tak można scharakteryzować mieszkańców planety Jelucan. Moje wcześniejsze uzasadnienie niewłaściwości bycia lojalnym w momencie doświadczania krzywdy byłoby nietrafne, ponieważ w ich hierarchii to lojalność jest wartością wyższą niż na przykład doznawanie krzywdy, co z jeszcze innej strony ma swój urok i piękno – trzymać się takiej tradycji, wartości bardzo dobrze mówi o ludzie Cieny i Parona.

Oczywiście opór z powodu nielojalności Imperium to tylko wynik mojego teoretycznego namysłu…wiadomo, że z praktyką byłoby nieco trudniej;)
A Wy co sądzicie? Paron miał rację czy nie? Są to słowa pasujące do każdej sytuacji nielojalności? Komentarze!!!

(Co do ważnych wątków można się jeszcze zastanowić nad uczuciem Cieny do Thane'a - obiektywnie miłość jest czymś najważniejszym, najwyższą wartością, a tymczasem u Cieny (subiektywnie) ustępuje cnocie posłuszeństwa/lojalności)

niedziela, 18 lutego 2018

"Darth Bane: Zasada Dwóch" - Drew Karpyshyn (S)


Zapraszam do czytania dość długiego streszczenia drugiej książki z trylogii na temat 
Dartha Bane'a!!!

Po dotarciu do obozowiska na spustoszonej planecie Ruusan Bane wyczuł kilku najemników. Zabił sześcioro z ośmiu. Dwóch puścił wolno, żeby ci opowiedzieli o tej walce Jedi, dzięki czemu Sithowie staliby się niepokojącą plotką. W namiocie Qordisa – pełnego niepotrzebnych ozdób – Zannah odkryła manuskrypt napisany w starożytnym języku Sithów. Bane wyczytał z niego położenie grobowca Freedona Nadda – Dxun, księżyc Onderonu. Potem Bane’owi dwa razy pojawiła się sylwetka Lorda Kaana. Od tego czasu głównego bohatera gnębiły bóle głowy. Bane wsiadł na skuter i pokazał Zannah bombę myślową. Dziewczyna była wstrząśnięta. Sith nawiązał kontakt z duszami uwięzionymi w bombie i dowiedział się, że były one jedynie rozbitymi cieniami dawnych osobowości. Rozmowę przerwało wejście Darovita – kuzyna Zannah, tak słabego Mocą, że przeżył eksplozję. Na widok Bane’a sięgnął po swój miecz świetlny. Zannah więc użyła Mocy, żeby wysadzić jego rękę. Ranny Darovit padł na ziemię. Tymczasem dwoje najemników puszczonych wolno zostało odnalezionych przez grupę Jedi dowodzoną przez padawana Lorda Hotha – Johuna Othone, który nie wierzył w to, że wszyscy Sithowie zginęli w czasie siódmej bitwy o Ruusan. Dlatego gdy dwóch najemników zaczęło mu opowiadać na temat Bane’a, uwierzył im i przekazał wiadomość do generała Farfalli. Ten ostudził jego zapał. Bane przydzielił Zannah pierwsze zadanie: miała samodzielnie wydostać się z Ruusan i spotkać się z nim na Onderonie. Jeśli nie podoła zadaniu, nie zostanie jego uczennicą. Podczas lotu główny bohater miał kolejne bóle głowy oraz widma – najpierw Lorda Kaana, a później Qordisa. Były nauczyciel przeklinał go za zdradę i tchórzostwo. Nad powierzchnią Dxun Bane nie wytrzymał i wyzwolił Moc pragnąc pozbyć się halucynacji. Udało mu się to, jednak uszkodził także kokpit statku w wyniku czego musiał lądować awaryjnie. Statek rozbił się o ziemię. Bane odniósł drobne rany; żadna z nich nie groziła życiu. Opatrzył rany i ruszył ku grobowcowi. Po drodze ponownie nawiedzały go widma Kaana i Qordisa, pilnując by Bane nie zboczył z drogi. Po pokonaniu drapieżnika dotarł do grobowca. W budynku odnalazł pomieszczenie, w którym znajdował się holokron Nadda. Gdy lord wkroczył do pomieszczenia zaatakowały go gnieżdżące się na suficie orbaliski. Bane walczył jednak w końcu dwóm orbaliskom udało się boleśnie wgryźć w ciało Sitha. Złapał holokron i uciekł z pomieszczenia słysząc śmiechy widm. Orbaliski były pasożytami żywiącymi się potęgą Ciemnej Strony. Stopniowo powielały się i pokrywały ciało nosiciela swoimi skorupami odpornymi na większość broni. Błyskawicznie regenerowały rany zadane nosicielowi oraz umożliwiały mu jeszcze większą kontrolę nad Mocą. Bane wiedział, że będzie musiał w zamian za to znosić ból. Nawet gdyby chciał się ich pozbyć zginie, bo wydzielały w momencie śmierci trujące toksyny. Poznał plan specjalnego hełmu mającego ochronić twarz przed orbaliskami podczas snu. Gdy wyszedł z grobowca po raz kolejny pojawiły się widma. Główny bohater uwolnił całą Moc Ciemnej Strony wspomaganą przez orbaliski i wiedział, że tym razem widma odeszły na dobre. Potem oswoił smokopodobnego drapieżnika (drexla) i w bąblu Mocy pokonał na nim próżnię oddzielającą Dxun od Onderonu. Tymczasem Zannah została wzięta na pokład statku poszukiwaczy Ocalałych. Zabiła wszystkich i na autopilocie wylądowała na terytorium Jeźdźców Bestii z klanu Skelda. Jeźdźcy zaatakowali Zaanah, ale zanim zdążyli zadać cios przybył Darth Bane, który ich zmasakrował. Zannah została uczennicą i razem z mistrzem kupili od neimoidiańskiego handlarza statek, którym opuścili Onderon i udali się na Ambrię. Rozbili obóz blisko jeziora Natth, które było skupiskiem Ciemnej Strony. Bane nakazał uczennicy przyprowadzić tchórzliwego gada – neeka. Oswojenie zwierząt zajęło jej kilka tygodni, ale w końcu jeden z własnej woli podszedł do obozu, gdzie Bane skręcił mu kark. Następnie wyjaśnił przerażonej dziewczynie, że inne stworzenia to narzędzia do osiągnięcia celu. Jako Lord Eddels, Bane założył obszerną siatkę szpiegowską, dzięki czemu uzyskał dostęp do utajnionych danych oraz informacji z całej galaktyki. Wszystkie sprawy załatwiał przez Muuna. W 998 BBY Bane odblokował nowe informacje w holokronie Nadda. Oświadczył Zannah, że może używać alchemii Sithów. W 996 BBY Zaanah skonstruowała podwójny miecz ze skróconymi ostrzami. W ciągu dziesięciu lat, orbaliski rozprzestrzeniły się na ciało Bane’a, przez co Sith musiał rozbić obóz na Ambrii i stworzyć tam holokron. Cztery razy podchodził do pracy (995, 995, 992, 990). Po czwartej próbie w furii zniszczył cały obóz. W 990 BBY Bane wysłał Zannah pod imieniem Rainah na Serenno, gdzie miała zdobyć zaufanie i serce twi’lekańskiego arystokraty Kelad’dena. Spędziła kilka miesięcy usiłując zinfiltrować Antyrepublikański Front Wyzwolenia, do którego należał. W końcu spoktała się z nim i zachęciła do zamachu na kanclerzu Tarsusie Valorum (przebywającego na Serenno). Wróciła na Ambrię. Zasiała u Bane’a niepewność, mówiąc że orbaliski kontrolują jego czyny. Sith nakazał wrócić jej na Serenno. Członkowie Frontu Wyzwolenia zaatakowali Valoruma. Zamach został udaremniony przez Johuna Othone, przydzielonego do ochrony kanclerza. Dwóch żołnierzy uciekło i osaczyło Zannah. Zabrali ją do Hettona, którego zainteresował jej miecz świetlny. Cyndra i Paok chcieli przesłuchać Zannah jednak ta używając Alchemii Sithów zabiła ich obu. Hetton po walce klęknął przed Zannah oświadczając, że chce być jej uczniem, bo jest wrażliwy na Moc. Po śmierci matki zaczął zbierać artefakty Sithów, przeciągnął na swoją stronę ośmiu Zabójców Sithów z akademii na Umbarze. Opowiedział również o Beli Darzu, która posiadała umiejętność konstruowania holokronów. Aby tam dotrzeć Hetton musiał zostać uczniem Zannah, która najpierw musiała pokonać swojego mistrza. Gdy Hetton i Zabójcy rzucili się do ataku Bane uśmiercił wszystkich. Następnie rzucił się na Zannah i tylko wyjaśnienia uratowały ją od śmierci. Bane przyjął datakartę z koordynatami Tythona i po trzech tygodniach udał się na planetę. Zannah udała się na Coruscant, gdzie w archiwach Świątyni Jedi miała znaleźć sposób na pozbycie się orbalisków. Przybrała tożsamość Nalii Adollu, która od pięciu lat pozostawała na misji i po oszukaniu Barra – Rona – Bana uzyskała dostęp do wszystkiego w archiwach. Tymczasem Othone przekonał senat o zbudowaniu monumentów upamiętniających poległych Jedi na Ruusanie. Na placu budowy złapał Darovita, który przeszkadzał w budowie. Przewiózł go na Coruscant, aby opowiedzieć Jedi o Sithu. Zostawił go w bibliotece, gdzie po spotkaniu z Zannah, uciekli upuszczając datakartę, którą później znaleźli Jedi. Na Tython udali się Mistrz Farfalla, Worron (znany z medytacji bojowej), Raskta Lsu oraz padawan Sarro Xaj. Przybyli na Tython, gdzie Bane systematycznie przeszukiwał zamek, aż w końcu dotarł do hokolronu. Po jego wzięciu zniszczył technobestie. Chwilę triumfu przerwała mu Zannah przyprowadzając Darovita i ostrzegając przed Jedi, którzy chwilę później wtargnęli do fortecy. Raksta i Farfalla walczyli z Banem, a Zannah z Xaj i Othone. Sith mocno naciskał, lecz Jedi skutecznie się bronili. Dostrzegł Worrona i chciał go zabić. Udało mu się to po zabiciu Farfalli. Przeciął cztery gardła Worrona i wypuścił błyskawicę Mocy. Worron stworzył bańkę i spowodował, że Bane otrzymał wyładowanie elektryczne o mocy milionów woltów. Orbaliski po otrzymaniu takiego ładunku zaczęły się wgryzać w ciało i umierać wprowadzając toksyny. Mięsnie wpadły w serię skurczów. Zannah zabiła pozostałych Jedi i udała się na Ambrię do Caleba. Uzdrowiciel nie chciał pomóc Zannah, a ta nie miała jak go zmusić. W końcu zniszczyła swój statek i wysłała wiadomość do Jedi o pobycie Sitha (takie były warunki Caleba). Gdy Bane się obudził zażądał, by Zannah go zabiła i uciekła. Uczennica zrobiła inaczej. Zabiła i poćwiartowała Caleba. Użyła alchemii Sithów na Darovicie doprowadzając go do szaleństwa. Wręczyła mu miecz Farfalli. W końcu przybyli Jedi. Sześciu mistrzów i ośmiu rycerzy dowodzonych przez Tho’natu. Widząc zmasakrowane ciało Caleba i oszalałego Darovita uznali brata Zannah za poszukiwanego Sitha i go zabili. Wrócili do Świątyni Jedi w przekonaniu, że nie ma już Sithów. Po ich odlocie Zannah zajęła się naprawami Lorandy. Wsadziła Bane’a do zbiornika z bactą. Sith obudził się po trzech dniach zdziwiony, że nie jest w więzieniu. Zannah opowiedziała mu wszystko i powiedziała, że musi się jeszcze dużo nauczyć. Jednak któregoś dnia stanie się potężniejsza od mistrza i go zabije.

Streszczenie książki: Star Wars. Darth Bane - Zasada Dwóch - Drew Karpyshyn, przekład Aleksandra Jagiełowicz, Warszawa 2012r., Wydanie II, Wydawnictwo Amber, 271 stron.

niedziela, 11 lutego 2018

"Darth Bane: Droga Zagłady" - Drew Karpyshyn (S)


Dessel, zwany przez innych Bane, jest młodym górnikiem cortosis w zarządzanej przez korporację KGZR kopalni na planecie Apatros. Ojciec, prześladujący go w młodości zmarł, zostawiając go z olbrzymim długiem wobec firmy. Pod koniec szychty w kopalni Bane zostaje zaatakowany przez jednego z górników. Dzięki darowi „widzenia przyszłości” wygrywa starcie, poważnie raniąc przeciwnika. Za karę zostaje pozbawiony możliwości pracy w kopalni, aż do momentu, gdy jego przeciwnik wyzdrowieje, co zwiększyło dług Desa. Dessel idzie do kantyny, aby chociaż częściowo odegrać się podczas gry w sabaka z załogą republikańskiego frachtowca. Wygrywa dużą kwotę pieniędzy, jednak wracając do swojej kwatery zostaje zaatakowany przez przegranych. W samoobronie zabija republikańskiego oficera. Jest zmuszony uciekać z planety. Musi dołączyć do armii Sithów. Rok później Dessel jest sierżantem. Dzięki nieświadomemu korzystaniu z Mocy jest jednym ze skuteczniejszych żołnierzy i liderów. Wchodzi jednak w konflikt ze swoim bezpośrednim przełożonym, który chce wysłać swój oddział na pewną śmierć. Dessel obezwładnia dowódcę, przejmuje dowodzenie i wykonuje misję w skuteczny sposób. Po powrocie zostaje za to aresztowany. Zamiast przed sąd wojenny trafia do Akademii Sithów na Korribanie. Mroczni Lordowie wyczuli jego potencjał i zaczęli szkolić Bane’a w świadomym korzystaniu z Mocy. Mimo że jest starszy niż większość kandydatów szybko się uczy i wkrótce zaczyna wygrywać walki treningowe na miecze świetlne. Podczas jednej z nich zabija w gniewie (Mocą) swojego przeciwnika, Fohargha, a następnie uświadamia sobie, że wcześniej, korzystając z Mocy, wywołał atak serca u ojca. Przerażony potęgą umysł Bane’a zamyka się na Moc, przez co traci swoje umiejętności. W rozpaczy wzywa do walki najsilniejszego adepta i zostaje przez niego zmasakrowany. Podczas rekonwalescencji Bane’a w Galaktyce toczą się walki. W czwartej bitwie na Ruusanie Sithowie zwyciężają, a do akademii przybywa Githany, zdrajczyni Jedi i Armii Światła. Githany pomaga Bane’owi. Chce go wykorzystać jako pomoc w walce z Sirakiem (najsilniejszym adeptem). Bane na nowo podejmuje szkolenie, przekonując Kas’ima do udzielenia mu potajemnych lekcji szermierki. Główny bohater na nowo rośnie w potęgę choć udaje osłabionego i strachliwego. W pewnym momencie Githany chce go sprowokować do zabójstwa Siraka, ale on postanawia kolejny raz wyzwać go do pojedynku. Tym razem kontroluje walkę i ostatecznie okalecza Zabraka, nie zabijając, czym naraża się na gniew Githany. Po walce Bane otrzymuje od Kas’ima miecz świetlny jego dawnego mistrza, natomiast Qordis, przełożony Akademii, zabrania mu potajemnych spotkań z Githany. Po gwałtownej dyskusji Bane porzuca Akademię i udaje się do Doliny Mrocznych Lordów, pragnąc spotkać tam duchy starożytnych Sithów. Dwutygodniowe poszukiwania niczego nie dają. Pozwalają jednak przemyśleć aktualny stan bractwa, co doprowadza bohatera do decyzji o wybraniu się na Lehon. W tym czasie Lord Kaan na Ruusan podejmuje decyzję o przyłączeniu do swojej armii wszystkich adeptów z Akademii. Bane wraca w sam raz, by zostać Lordem. Porzuca jednak Sithów, przyjmując tytuł Dartha i uprowadza statek Qordisa, wyruszając na Lehon. Odnajduje tam holokron Dartha Revana, z którego uczy się Mocy. Postanawia dokonać reformy sposobu działania Sithów. W międzyczasie Lord Kaan pod wpływem wizji Mocy Githany, wysyła Kas’ima z Ruusan na Lehon z zadaniem przyprowadzenia lub zabicia Bane’a. Na Ruusan dochodzi do kłótni między Jedi Farfallą a Hothem (głównodowodzącym Armii Światła), w wyniku której ten pierwszy odłącza się od sił pozostających na planecie i udaje się na orbitę. Kas’im i Bane spotykają się i walczą w świątyni – z początku Bane ma przewagę, która niknie, gdy Kas’im walczy dwoma mieczami. Bane ostatecznie go zabija przez zawalenie portyku świątyni. Następnie wysyła komunikat do Kaana proponując sojusz, a jako załącznik przesyła opis rytuału tworzenia bomby myśli. Kaan wysyła na spotkanie Githany, która przez pocałunek aplikuje Bane’owi śmiertelną truciznę. Przekonani o śmierci Bane’a Sithowie szykują się do rozprawy z Hothem, którego armia, korzystając z deszczu, toczy wojnę partyzancką. Hoth pogodził się z Farfallą, jednak siły na orbicie nie mogą mu przyjść z pomocą przez blokadę stworzoną przez flotę Sithów. Tymczasem Bane odzyskuje siły dzięki uzdrowicielowi Calebowi i rusza na Ruusan, by wprowadzić plan zniszczenia Zakonu Sithów. Dzięki niemu Sithowie wywołują burzę Mocy, która niszczy las i ukrywającą się w nim armię Jedi. Kaan przerywa jednak rytuał i razem z innymi Sithami uderza na uciekające z pożaru wojska Jedi. Bane wysyła do floty Sithów polecenie ataku na statki Republiki, co pozwala jednostkom Republiki przedostać się na planetę i rozbić siły Kaana. Lord Kaan decyduje się użyć bomby myślowej. Sithowie cofają się do jaskiń na planecie. Siły Jedi osaczają ich i biorą część do niewoli. Jednak lordowie rozpoczynają rytuał. Jedi dowiadują się o tym od Kopeza i próbują przerwać rytuał. To im się nie udaje. Bomba wiąże esencje życiowe Sithów oraz setkę Jedi, pozbawiając życia. Bane, który wcześniej oddalił się na bezpieczną odległość poszukuje ucznia. Rain i Laa odpoczywają na leśnej polanie, gdzie znajduje ich dwóch Jedi. Laa ginie, a Rain zabija pozostałych Jedi. Odnajduje ją Bane, a ona przyjmując imię Zaanah stwierdza, że chce być jego uczniem.


Recenzja książki:  Star Wars. Darth Bane: Droga Zagłady - Drew Karpyshyn, przekład Aleksandra Jagiełowicz, Warszawa 2012r., Wydanie II, Wydawnictwo Amber, 303 strony.

czwartek, 8 lutego 2018

Kodeks Sithów - zło czy tylko pozór? - analiza (F)

Spokój to kłamstwo, jest tylko pasja. 
To sformułowanie rozpoczyna Kodeks Sithów. Jest to jedyny tak oczywisty antagonizm w stosunku do Kodeksu Jedi (https://filozofiastarwars.blogspot.com/2017/12/czy-kodeks-jedi-by-dobry-f.html). Jedi mówią, że nie ma emocji - jest spokój oraz, że nie ma pasji - jest pogoda ducha. Można zatem zastanowić się, czy sam Kodeks mówi, że Jedi i Sithowie muszą być wrogami. Nie muszą być wrogami jednak przez "konflikt interesów" nimi prawie zawsze są (wyjątek m.in. współpraca Luke'a i Dartha Krayta w Przeznaczeniu Jedi). Ciemna Strona Mocy/bycie Sithem nie musiało wcale oznaczać, że dana osoba jest zła. Lumiya mówi o tym w książce Dziedzictwo Mocy I o Imperatorze Palpatine: "Dla osiągnięcia własnych celów wybrał Ceimną Stronę, ale był słaby i na tyle pokręcony, że pozwolił jej się zdeprawować" (str. 426). Pierwszy wers Kodeksu uważam, że należy interpretować jako swobodę w strumieniu przeżyć, intensywności wrażeń, dynamiczność "pasji", a nie opanowanie i statyczność spokoju. Spokój to kłamstwo - każda istota podlega emocjom, różnego rodzaju doświadczeniom, więc zamiast je blokować, trzeba wykorzystać. Liczyła się impulsywność. 

Dzięki pasji, osiągam siłę
Od drugiego wersu zaczyna się ciąg przyczynowo - skutkowy, pewnego rodzaju stopniowanie: pasja daje siłę, siła daje potęgę, potęga daje zwycięstwo, które uwalnia. Kodeks Sithów ma więc nieco inną naturę niż Kodeks Jedi - według mnie jest jaśniejszą instrukcją postępowania. Pasja, namiętność, impulsywność daje siłę, a nie spokój. To nie musi przeczyć kontroli - znani i silni Sithowie byli mistrzami w opanowaniu mimo posługiwania się namiętnościami. 

Dzięki sile, osiągam potęgę
Siła wiązała się z potęgą jako taką. Nie dotyczyła ochrony słabszych czy ogólnie bycia strażnikiem. Wiązała się z indywidualnością - JA osiągam siłę, a co za tym idzie, staję się potężniejszy. To jest mój, indywidualny rozwój, niejako walka o przetrwanie, o czym mówi następny wers Kodeksu Sithów. 

Dzięki potędze, osiągam zwycięstwo
Kolejny wers z jasnym przekazem - zwycięstwo, przetrwanie można osiągnąć nie dzięki szczęściu, fartowi, czy niewzruszoności, a dzięki pracy nad sobą, walce, wzrostowi siły, potęgi. Osoba potężna może zwyciężać. Niekoniecznie harmonia - tak jak u Jedi, lecz dostosowanie się do sytuacji - jeśli potrzebny jest gniew, jeśli gniew sam się pojawia, to trzeba go przekształcić w siłę, zapanować nad nim, wykorzystać, stać się potężnym, zwyciężyć. 

Dzięki zwycięstwu zrywam łańcuchy. Moc mnie wyzwoli.
Dwa ostatnie wersy rozważę razem, ponieważ najmocniej łączą się ze sobą. Pasja, siła, potęga i zwycięstwo dają rezultat - zerwanie łańcuchów, wyzwolenie. Moc wyzwala w tym momencie - od czego? Od przyziemności, materialności, od śmiertelności? Na pewno. Wydaje mi się, że również od przegranej, od jakichkolwiek ograniczeń. Moc jest ponad tym wszystkim, więc Sith, który do tego momentu doszedł, również jest ponad tym. Ostatni wers "Moc mnie wyzwoli" jest według mnie bardzo podobny do ostatniego wersu Kodeksu Jedi "Nie ma śmierci, jest Moc". To uzasadniłoby hipotezę, którą postawiłem na początku, którą odnajdujemy w niektórych książkach - Ciemna Strona wcale nie musi być zła (choć w 99% jest). Ciemna Strona według teorii to droga prowadząca do doskonałego poznania Mocy. Punktem stycznym obu Kodeksów, obu dróg - Jasnej i Ciemnej - jest własnie doskonałe poznanie Mocy, wyzwolenie się z ograniczeń. To kontrowersyjna teza...Co Wy na to?? ;) Komentujcie! Odpowiadając na pytanie postawione w tytule postu - z teoretycznego punktu widzenia Kodeks Sithów to pozór zła, ponieważ zakłada przede wszystkim doskonalenie się w użytkowaniu Mocy, a nie zabijanie dla zabijania. Jednak w praktyce - używając Kodeksu Sithów jako oparcia dla "niecnych" zachowań jest zły w mocnym znaczeniu. 

niedziela, 4 lutego 2018

"Trylogia Dartha Bane'a" - Drew Karpyshyn (R)

Witajcie!:) Dziś pierwszy post w nowym miesiącu - jest luty - u mnie pada śnieg, a u Was? ;) 

Zapraszam do zapoznania się z recenzją całej trylogii Dartha Bane'a, na którą składają się: Droga Zagłady, Zasada Dwóch, Dynastia Zła. Przez następne trzy niedziele będę wstawiał streszczenia wymienionych książek, dzięki czemu luty na moim blogu stoi pod znakiem Bane'a! 

W jednej recenzji mówię o trzech książkach, dlatego że mam co do nich jedną opinię, jedną ocenę. Trylogia Dartha Bane'a jest wyśmienita! Każdy, kto ma możliwość nabyć te książki lub chociażby wypożyczyć powinien się z nimi zapoznać. Książki wyjaśniają między innymi, dlaczego w czasach Obi-Wana oraz Anakina Sithowie występowali dwójkami - mistrz i uczeń, a nie tak jak Jedi - jako Zakon. Mówią na temat podstawowej zasady działania Sithów oraz o ich naturze. Poznamy również tajemnicze orbaliski... Mamy tu do czynienia z postępowaniem użytkowników Ciemnej Strony Mocy od podszewki. Jednak nie jest to najważniejszy i największy atut książek.

Skupmy się na głównym bohaterze - Dessel, syn górnika, pochodził z mało znanej planety Apatros. Nazwał się później Darthem Bane'm. Jego wrażliwość na Moc, a co za tym idzie, potęga, przenikliwy umysł, spryt zaowocowały wybiciem się poza górniczą planetę, dołączeniem do Zakonu Sithów, wspinaniem się po jego szczeblach....aż do niesamowitej władzy nad Mocą, która.... zapewniła mu nieśmiertelność czy nie? Tego nie zdradzam, poczytajcie! Bane jest przez zdecydowaną większość fanów traktowany jako jeden z najsilniejszych Sithów w całej historii Star Wars. Książki czyta się lekko, są wciągające, więc całą Trylogię Bane'a można potraktować jako jedną większą powieść.

Z technicznego punktu widzenia - książki były wydawane przez Amber z czerwonym napisem Star Wars na grzbiecie. Na okładkach każdej z powieści trylogii znajduje się Darth Bane.

Ocena: 9!

Recenzja książki: Star Wars. Darth Bane - Droga Zagłady - Drew Karpyshyn, przekład Aleksandra Jagiełowicz, Warszawa 2012r., Wydanie II, Wydawnictwo Amber, 303 strony.


Recenzja książki: Star Wars. Darth Bane - Zasada Dwóch - Drew Karpyshyn, przekład Aleksandra Jagiełowicz, Warszawa 2012r., Wydanie II, Wydawnictwo Amber, 271 stron.


Recenzja książki: Star Wars. Darth Bane - Dynastia Zła - Drew Karpyshyn, przekład Błażej Niedziński, Warszawa 2012r., Wydanie II, Wydawnictwo Amber, 255 stron.